Drodzy Państwo, ja się dopiero wykluwam! Podsumowanie 2019

Pod koniec lutego 2019 świętowałam swoje trzydzieste urodziny. Dostałam w prezencie pierwszy krem do twarzy 30+ i chyba wtedy do mnie dotarło, że oto zaczyna się coś nowego. Dekada, w której już potrzebujesz (?) makijażu, farby na włosach, zadbanych paznokci i eliksirów przeciwzmarszczkowych, w której nieprzespana noc odbija się czkawką przez kilka kolejnych, a zanim wyjdziesz na imprezę, zastanowisz się pięć razy, czy aby na pewno masz siłę na zabawę.

A to przecież tylko jedna z wielu zmian, jakim zrobiłam miejsce w tym roku…

Gniazdo

O naszej przeprowadzce pisałam tutaj, a ostatnio zapytana o to, jak się nam mieszka, ułożyłam najkrótszą odpowiedź: w Sączu jest mi bliżej. Bliżej do natury, bo tutaj trzeba zwrócić uwagę na zmieniające się pory roku: śnieg jest czymś, co cię dotyczy; martwisz się brakiem deszczu, bo widzisz wysychające lasy; od sąsiadów słyszysz o radości z mroźnej zimy, bo dzięki niej rośliny odpoczną i wydadzą obfitsze plony. Tu się mieszka bliżej Rodziny, bo trudniej jest przegapić swoich bliskich, gdy nie zasłania ich wielkomiejski pęd i bieg za zadaniami. I wreszcie bliżej mi tutaj do siebie. 2019 okazał się dla mnie czasem, gdy pierwszy raz tak intensywnie myślałam o domu. Dzisiaj z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że stałam się nim sama dla siebie.

Pęka skorupka

W czerwcu urodził się Mały. Miesiąc wcześniej jeszcze prowadziłam szkolenie. Dzień przed porodem byłam na imprezie. Kilka godzin przed pojawieniem się na świecie naszego drugiego dziecka jeszcze miałam konsultację przez skype. A kolejną, umówioną na następny dzień, musiałam odwołać, bo nie byłoby jak przeprowadzić jej w szpitalu 😉 Czułam się na tyle dobrze fizycznie, że po półtora tygodnia uciekliśmy przed krakowskimi upałami w tatrzańskie doliny. Remont naszego piętra w domu koordynowaliśmy zdalnie i weekendami. A już pod koniec lipca przeprowadzaliśmy się z całym dobytkiem i dziećmi pod pachą do innego miasta. Kartony rozpakowywaliśmy podczas drzemek dziennych i długich letnich nocy. Przez pierwszy tydzień mieszkania w Nowym Sączu przy naszym stole zasiadło w sumie chyba 20 osób. Och, było tak intensywnie, tak jak lubię!

 

Ale dopiero w tym roku dotarło do mnie, że wcale nie ma czym się chwalić. To właśnie w 2019 pierwszy raz zapytałam samą siebie o koszty takiego życia. Dopuściłam w końcu do głosu tę część mnie, która chce poszukać tych trudnych dla mnie odpowiedzi. W drugiej połowie roku mocno się boksowałam ze sobą: z moimi pragnieniami, z macierzyństwem, oczekiwaniami świata i jakimiś odrealnionymi porównaniami z innymi, które skutecznie tłamsiły moją kreatywność. Karmiłam się narzekaniem, marudzeniem i uciemiężeniem codziennością. Zamiast nadziei był ciężki smutek, zamiast radości chroniczne zmęczenie, zamiast uśmiechu westchnięcia pełne wyrzutów.

 

Bo nie umiem być taką mamą, jak sobie wymarzyłam.

Bo nie wiem, jak pracować, kiedy dzieci mi w tym „przeszkadzają”.

Bo nie potrafię wytrzymać w powtarzalności dni i tygodni z niemowlakiem.

Bo w swoim wyczerpaniu fizycznym, psychicznym i duchowym już nie znajduję ukojenia w liście zadań do wykonania, intensywnym życiu i przeładowaniu obowiązkami.

Znów chowałam się w mojej skorupce, tyle że tym razem już poszukałam pomocy i otwarcie mówiłam, że mi trudno. I że już nie chcę tak nadal żyć.

Idzie nowe

„Starajcie się umocnić swoje powołanie i wybór” (2P 1,10) – te słowa św. Piotra zrobiły mi Adwent. Utorowały drogę jeszcze innym treściom, które mnie przemieniały. W końcu coś mi kliknęło w głowie, jakieś puzzle trafiły znów na miejsce i oto jestem jakby na nowo narodzona. Wróciłam do siebie inna. Bardziej pogodzona ze sobą jako żoną i mamą. Szczęśliwsza, spokojniejsza. Odważniejsza w wyznaczaniu granic i życiu po swojemu, nawet na nie swoim terenie. Z większą pewnością, że ja się dopiero wykluwam. Że się cały czas staję i ten proces jest czymś pięknym. Że jeszcze sporo przede mną dobrego życia. Od już, od teraz.

Myślę więc, że Was wcale nie zdziwię dedykacją muzyczną na nadchodzący 2020 rok 🙂

 

2 komentarze

    • Iza, 1 lutego 2020, 18:11

    Odpowiedz

    Coś niezwykłego jest w tym nieustającym procesie rozwoju…
    Monika, pięknego, przeżytego po swojemu 2020 🙂

      • Monika, 2 lutego 2020, 21:40
      • Autor

      Odpowiedz

      Dziękuję i dla Ciebie także! <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.