Najlepszy czas na miłość jest tu i teraz! Gdzie kryją się jesienią zakochani?

Nie ma znaczenia wiek ani pozycja społeczna. Nawet i godzina – standardowy czas pracy w takim klimacie przestaje odgrywać jakąkolwiek rolę. W końcu najlepszy czas na miłość nie zależy od pory roku, dnia ani zawodu!

Można się mnie bać

Szczegóły nazbyt dobrze trzymają się mojej pamięci. Niekiedy słyszę w czyichś ustach obawę, że po krótkiej rozmowie go zdiagnozuję albo przeczytam jego myśli. Nic z tych rzeczy – jeszcze nie opanowałam tej magicznej umiejętności, za to możecie być pewni, że skojarzę Was po kolorze oczu, zapamiętam kolor koszuli albo charakterystycznie podniesioną brew przy uśmiechu.

Zakochani kryją się po parkach

Spaceruję jak co dzień i nagle dostrzegam jej czerwony szalik powiewający na wietrze. Po chwili zza liści wyłania się i on – dobrze zbudowany, siedzi na ławce, obejmuje ją i słucha jednej z tysiąca historii. Obydwoje mają okulary z grubymi szkłami, za których patrzą na siebie jasnymi oczami. Mają po 40 kilka lat i najzwyczajniej w świecie wyszli razem na spacer. Około południa, bo środek życia i środek dnia to najlepszy czas na miłość!

Innym razem mijam w parkowej alejce pana z wąsem. Takim sumiastym, gęstym, czarnym jak z bajki. Mógłby zagrać Rumcajsa, do tego porusza się stosunkowo powoli, krok za krokiem przybliża się do mnie. Moja Mała częstuje go swoim promiennym uśmiechem, a on jej odpowiada, nie przerywając swojej rozmowy. Idzie sam, w ręku ma Różaniec i cicho się na nim modli. Zdrowaś Mario, łaski pełna, Pan z Tobą… I z nim, który ma czas na miłość najbardziej ukrytą w codzienności.

Najlepszy czas na miłość jest tu i teraz!

Podobno mało jest takich mężczyzn, którzy przychodzą do domu z kwiatami bez okazji. Z okazją czasem jest jeszcze trudniej. Podobno mało jest takich kobiet, które pochwalą mężczyznę za naprawiony po roku kran bez wyrzutów, że dopiero teraz i tak długo czekałam. Podobno mało jest przyjaciół, którzy słysząc nutkę smutku w głosie wsiądą na rower i przyjadą wysłuchać, bez względu na porę i swoje wcześniejsze plany. Podobno mało jest rodziców, którzy nie narzekają na młode pokolenie, ale szukają punktów wspólnych wzajemnych zainteresowań i w ten sposób spędzają ze swoimi dziećmi czas.

Hej, czy na pewno?

Mam dla Was takie wyzwanie, by otworzyć szerzej oczy i wytężyć wzrok. Nie tyle szukać okazji, co je tworzyć. Nie tyle czekać na czyjeś docenienie, co zauważyć i podzielić się z kimś tym, co mnie w nim urzeka. Nie tyle nakręcać się, że tak mało wokół mnie kochających ludzi, ale praktykować cas na miłość tu i teraz.

No, to co i dla kogo teraz zrobisz?

2 komentarze

    • Marta, 16 października 2017, 16:06

    Odpowiedz

    Szczera prawda! Nic tak nie uskrzydla jak kompletem od ukochanego męża – nawet jeśli słyszałam to już setki razy.
    Pochwała od szefa pod warunkiem, że była zasłużona. A przede wszystkim dobre słowo od obcego – bo takie bezinteresowne. Ja gdy słyszę coś takiego pragnę jeszcze bardziej się uśmiechać, starać w pracy czy czynić dobro. Ale najbardziej dodaje skrzydeł wiara w to, że to co czynię drugiemu to tak naprawdę czynię samemu Bogu. Nie wiem ile razy dziękowałam za dary którymi mnie Bóg obdarza ale ciągle mam wrażenie że za mało dziękuję.
    A miłość spotkała mnie właśnie we wrześniu w paskudny deszczowy dzień a na dodatek w piątek 13 -go. Właśnie wtedy poznałam swojego męża. Któremu na szczęście nie znudziło się jeszcze obdarowywać mnie kwiatami bez okazji ;-).

      • Monika, 16 października 2017, 23:24
      • Autor

      Odpowiedz

      Marta, niech to piękno trwa!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.